Bezludna wyspa i ekstaza złotem. 2z20.

2. Opatrznościowa wyspa.

Nasi rozbitkowie poczuli, że wracają do życia, kiedy postawili stopy na lądzie.

Po osuszeniu się i rozgrzaniu zapragnęli poznać wyspę, na którą wyrzuciły ich fale z dala od cywilizacji. Nazwali ją „Wyspą roz­bitków”.

Po odbyciu krótkiego spaceru przekonali się, że wyspa nie jest pustynnym ugorem. Nie spotkali jednak żadnych ludzi. Natrafili nato­miast na nieliczne stado zdziczałego bydła, z czego mogli wnosić, że dawniej mieszkali tu ludzie.

 

Jakub zapewnił, że będzie tu można rozwi­nąć hodowlę bydła.

 

Paweł stwierdził, że wyspa w większej części nadaje się pod uprawę.

 

Henryk oczekiwał obfitych zbiorów z licz­nych drzew owocowych rosnących na wyspie.

 

Franciszka zainteresował przede wszyst­kim las z różnorodnym drzewostanem – jak dobrze byłoby ściąć drzewa i zbudować domy dla małej kolonii.

 

Tomasza najbardziej zainteresowała ska­lista część wyspy. Dostrzegł tu oznaki, które wskazywały na podłoże bogate w minerały. Tomasz był pewien, że mimo braku ulep­szonych narzędzi uda mu się wydobyć z rudy użyteczne metale.

A więc każdy z nich mógłby oddać się swoim ulubionym zajęciom na rzecz wspól­nego dobra. Wszyscy dziękowali Opatrzności za uratowanie ich z wielkiego niebezpie­czeństwa.

 

Dodaj komentarz